Stanąłem w drzwiach i upadłem na twarz
Pierwszy raz zrozumiałem coś
Kochałem swój cień
Ja nie liczyłem się
Widzę jak, mój cień dogania mnie
Moje ciało to rzecz
Moja radość - jeden dźwięk
Zamknę oczy, aby schować się
Moje życie to wiatr
Z moim cieniem jestem sam
Twoja twarz oznacza, że wiesz
Coś z czym nikt nie godzi się
Dziwny sen
Na ścianie plama krwi
Białe światło
Chcę do niego iść
To wstyd, to złość, to dzień, to noc
To blask, to cień, to znak, że miłość jest tym czego chcę
Morza szum, ptaków śpiew
Złota plaża pośród drzew
Wszystko to, w letnie dni
Przypomina Ciebie mi, przypomina Ciebie mi
Szłaś przez step, z tyłu pies
"Głos Wybrzeża" w pysku niósł
Wtedy to pierwszy raz
Usmiechnęłaś do mnie się, usmiechnęłaś do mnie się
Odtąd już, dzień po dniu
Upływały razem nam
Rano skwer, plaża lub
Molo gdy zapadał zmierzch, molo gdy zapadał zmierzch
Płynał czas, letni czas
Aż wakacji nadszedł kres
Przyszedł dzień, w którym już
Rozstać musieliśmy się, rozstać musieliśmy się